Jedną z największych barier dla rozwoju OZE w Polsce jest tzw. ustawa odległościowa blokująca rozwój nowych farm wiatrowych. Jest to następstwo stosowania zasady 10H, czyli możliwości stawiania wiatraków w odległości nie mniejszej niż 10-krotność wysokości elektrowni w maksymalnym wzniesieniu łopaty wirnika. W wyniku tego minimalna odległość od zabudowań mieszkalnych dla nowoczesnych elektrowni wiatrowych, o wysokości szczytowej 150–180 m, wynosi ok. 1500–1800 m. Przyjęta w projekcie nowelizacji ustawy kluczowa zmiana przewiduje, że bezwzględna minimalna odległość pomiędzy wiatrakiem a zabudowaniami będzie wynosić 500 m.

Sektor energetyki odnawialnej ma jednak dwa inne postulaty, których spełnienie pozwoliłoby przyspieszyć rozwój OZE. Pierwszy z nich to umożliwienie budowy linii bezpośrednich pomiędzy odbiorcami przemysłowymi a wytwórcami energii odnawialnej, zaś drugi to cable pooling, czyli dopuszczenie współdzielenia infrastruktury energetycznej pomiędzy rożne źródła wytwarzania, np. uzupełnienie farmy wiatrowej o dodatkową fotowoltaikę, co pozwoliłoby wykorzystać istniejące moce przyłączeniowe do budowy nowych mocy.

Za pierwszym rozwiązaniem mocno opowiada się też przemysł energochłonny, który chciałby korzystać z zielonej energii produkowanej w pobliżu fabryk i dostarczanej z pominięciem sieci przesyłowej, jednak temat ten jest wciąż za mało rozwinięty, a na drugi mało przychylnym okiem spogląda Urząd Regulacji Energetyki.

Więcej na wysokienapiecie.pl